Narciarstwo inaczej,
czyli wycieczki skitourowe. Zdobywaj górskie szczyty, nie zdejmując nart

Narciarstwo inaczej,
czyli wycieczki skitourowe. Zdobywaj górskie szczyty, nie zdejmując nart

Klasyczne narciarstwo zjazdowe po jakimś czasie może się znudzić. Alternatywą dla osób poszukujących nowych wyzwań i aktywności są tzw. skitoury. Zanim się jednak na nie zdecydujecie, dowiedzcie się, gdzie można ich spróbować i czy na pewno jesteście gotowi na ten rodzaj sportu.

Skitour, nazywany też skitouringiem lub w spolszczonej wersji skiturem bądź skituringiem, to rodzaj zimowej turystyki górskiej. Różnicą pomiędzy turystyką pieszą a skitourem jest to, że tę drugą uprawia się na nartach. To połączenie narciarstwa zjazdowego, alpinizmu, narciarstwa biegowego i wspomnianej wyżej turystyki pieszej.

Osoba uprawiająca skitouring podchodzi na nartach pod górę, może to być szczyt, ale też przełęcz lub grań, a następnie zjeżdża na dół, choć nie jest to tak prosty zjazd, jak ten po stoku specjalnie przygotowanym dla narciarzy. Trudnością skitouru jest to, że z góry zjeżdża się zwykle w terenie do tego nieprzygotowanym, dziewiczym.

Fot. iStock

Skitour to nie zabawa, dobrze się przygotuj

Również w Tyrolu można spróbować tej formy aktywności i eksplorowania górskich terenów. Zanim się jednak na nią zdecydujecie, upewnijcie się, że jesteście dobrze przygotowani. Skitoury wiążą się bowiem z ogromną odpowiedzialnością, a osoby je uprawiające muszą być świadome zagrożenia lawinowego. Dlatego ze skitourów powinni korzystać przede wszystkim doświadczeni narciarze i osoby zaprawione w zimowej turystyce górskiej. Nie bez znaczenia jest dobre przygotowanie kondycyjne.

Przed wyruszeniem w drogę, koniecznie trzeba sprawdzić warunki pogodowe (choć weźcie pod uwagę, że w górach pogoda zmienia się błyskawicznie i nawet jeśli jest słonecznie, za chwilę może złapać was śnieżyca) i śniegowe. Codzienne aktualizacje znajdziecie na stronie tyrolskiej komisji lawinowej (Lawinenwarndienst Tirol). Sama informacja, nawet pozytywna, nie uprawnia was jeszcze do wyjścia w góry. Koniecznie powinniście zabrać ze sobą odpowiedni sprzęt, który pomoże wam w sytuacji zagrożenia. Są to: detektor lawinowy, sonda, łopata i telefon komórkowy, a jeśli to możliwe, również plecak wyposażony w ABS. Zanim postanowicie spędzić zimowy urlop na skitourach, sprawdźcie, czy nie jest organizowane szkolenie lawinowe, na którym nauczycie się korzystać ze sprzętu i działać w niebezpiecznej sytuacji. Pamiętajcie jednak, że jeśli nie jesteście pewni, czy dacie sobie radę lub jeśli warunki jednoznacznie wskazują, że lepiej nie wybierać się w wysokie góry, lepiej zostać w schronisku i zaplanować dzień inaczej.

Fot. istockFot. istock

Jeżeli w trakcie wycieczki będziecie chcieli dowiedzieć się, jakie warunki panują w konkretnym miejscu lub nie będziecie mieć stuprocentowej pewności, możecie skontaktować się z wcześniej wspomnianą komisją również telefonicznie. Jest możliwość, że w informacji podadzą wam wskazówki dotyczące alternatywnej drogi, gdyby warunki nie były sprzyjające. Warto zapamiętać też kilka ważnych telefonów alarmowych: 112 -międzynarodowy numer alarmowy, 114 - alpejski numer alarmowy i 144 - numer ratownictwa górskiego.

Gdzie uprawiać skitour w Tyrolu?

Tyrol pod względem skitourów ma wiele do zaoferowania. Osoby początkujące w wielu regionach mogą skorzystać z bezpłatnych wycieczek skitourowych prowadzonych przez przewodnika. Informacji najlepiej szukać w ośrodkach narciarskich lub punktach turystycznych. Zaczynający swoją przygodę ze skitourem mogą spróbować swoich sił w kilku miejscach. Dobra trasa dla początkujących znajduje się na zboczach góry Urgtaler Berge w regionie Serfaus Fiss Ladis. Można też pojechać do miejscowości St. Johann in Tirol i tam wybrać się na Harschbichl. Podejście wiedzie wzdłuż stoku, a zjazd odbywa się po stoku Jodelalm (możliwy również po zamknięciu wyciągów). Również region Osttirol jest dobrym rozwiązaniem. Tam warto wziąć udział w wyprawie na Gaishörndl (2615 m n.p.m.). Zaletą tej trasy jest to, że zimą panuje tam niewielkie zagrożenie lawinowe, a widoki na sąsiednie Dolomity dolinę Pustertal są przepiękne.

Ostatnią propozycją dla początkujących jest skitour w Gerlosstein (2166 m n.p.m.) do schroniska Arbiskogelhütte w dolinie Zillertal.

Początkujący, a także osoby, które nie posiadają detekora lawinowego, mogą korzystać ze stoków zjazdowych, ale tylko, jeśli nie zabraniają tego poszczególne ośrodki. W przypadku poruszania się po stoku, należy robić to tak, aby nie doprowadzić do zderzenia z innymi narciarzami, czyli trzeba podchodzić jego brzegiem i jedna osoba za drugą. Jeżeli chcecie przejść na drugą stronę stoku, zróbcie to w miejscu, gdzie będziecie dobrze widoczni i gdzie jest niewielu narciarzy.

Niektóre stacje narciarskie oferują również nocne skitoury. W takich miejscach nie musicie obawiać się zderzenia z ratrakiem przygotowującym stok, ponieważ maszyny wyjeżdżają wówczas na trasę dopiero o ustalonej godzinie.

Trasy dla doświadczonych skitourowców

Bardziej zaawansowani skitourowcy mogą wybrać się na jedno- lub kilkudniową wyprawę z noclegiem w schronisku. Doświadczone osoby mogą spróbować wspiąć się na najwyższy szczyt Tyrolu – Wildspitze, korzystając z wyciągów na lodowcu Pitztal. Bogaty wybór skitourów znajduje się w dolinie Sellraintal niedaleko Innsbrucka, np. na szczyt Lampenspitze (2875 m n.p.m.). Urozmaiceniem trasy są tablice ustawione wzdłuż drogi na szczyt, na których znajdują się ćwiczenia, dzięki którym można przypomnieć sobie wiedzę zdobytą na kursie lawinowym.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Jeżeli urlop spędzacie w dolinie Wattental, skitour najlepiej rozpocząć przy schronisku Lizumer Hütte. Z kolei kolekcjonerzy pięknych panoram powinni spróbować zdobyć szczyt Rofanspitze (2259m n.p.m.), skąd rozciągają się przepiękne widoki na jezioro Achensee. Jazda w dół do doliny to ponad półtorakilometrowa trasa w śnieżnym puchu. Podejście można tam skrócić, korzystając z gondoli.

Regionem, w którym doskonale odnajdą się doświadczeni skitourowcy, jest Tyrol Wschodni, uważany za doskonały i dziewiczy region tourowy. Popularnym celem jest szczyt Hochgrabe (2951 m n.p.m.). Nie jest on jednak dla wszystkich, ponieważ wymaga dobrej kondycji.

Kilkudniowe wyprawy skitourowe

W Tyrolu możecie wybrać się na trzy-, cztero- pięcio- lub sześciodniowy skitour. Trasa pierwszego z nich znajduje się w Tyrolu Wschodnim i wiedzie przez doliny Villgratental-Defereggental-Gsiesertal. Po drodze czekają was piękne podejścia i cudowne zjazdy. Jest też możliwość zajrzenia do sąsiadów w Południowym Tyrolu i zapisania na swoim koncie kilku górskich szczytów.

Na skitour o jeden dzień dłuższy wybierzcie się w Alpy Kitzbühelskie ze schroniska Steinberghaus do Neue Bambergerhütte. Natomiast pięcio- lub sześciodniową wycieczkę zaplanujcie w Tyrolu Wschodnim. To opcja dla osób bardzo dobrze przygotowanych kondycyjnie, gdyż trasa jest wymagająca. Nazywana jest „Hoch Tirol” i po drodze zdobywa się m.in. najwyższy szczyt całej Austrii, czyli Großglockner, liczący 3798 m n.p.m.

Szukasz idealnego miejsca
na rodzinny urlop? Wybierz Tyrol. Tam twoje dziecko naprawdę pokocha narty

Szukasz idealnego miejsca
na rodzinny urlop? Wybierz Tyrol. Tam twoje dziecko naprawdę pokocha narty

Tyrol to region wprost stworzony dla rodzin z dziećmi. Latem można bawić się w licznych aquaparkach, odkrytych basenach i na górskich placach zabaw, a zimą wybierać spośród kilkunastu ośrodków narciarskich przyjaznych dla maluchów lub pójść na sanki.

Wybór Tyrolu na ferie zimowe lub zimowy urlop to bardzo dobry pomysł zwłaszcza, jeśli poszukujecie miejsca na wypoczynek dla całej rodziny. Ta część Austrii kusi turystów ponad 80 ośrodkami narciarskimi i 3 tysiącami tras dla narciarzy. Z kolei narciarze biegowi mogą cieszyć się aż 4 tysiącami tras. Nie brakuje też torów saneczkarskich.

Kilkanaście ośrodków narciarskich w Tyrolu jest szczególnie dobrze przygotowanych pod względem atrakcji i udogodnień dla rodzin z dziećmi. My wybraliśmy sześć, naszym zdaniem, najlepszych i najciekawszych.

Ośrodek narciarski Hochzeiger

Leży przy wjeździe do doliny Pitztal. Zaletą tej stacji również jest położenie, które sprawia, że jest ona uważana za jedną z najbardziej słonecznych w całym Tyrolu. Na gości czeka tam 9 kolejek górskich, 40 kilometrów tras zjazdowych, a także 1000 metrów przewyższenia, co również uchodzi za duży plus tego miejsca.

Wprowadzone zostało tam szczególne udogodnienie dla rodzin, które przyjeżdżają z dziećmi mającymi mniej niż 10 lat. Jest to tzw. Skipass Bambini, który upoważnia maluchy do darmowej jazdy, ale oczywiście pod opieką osoby dorosłej.

Na miejscu działa również szkółka narciarska, która przygotowała niespodziankę dla swoich uczniów. Ci, którzy nie wykorzystają wszystkich dni kursu nauki jazdy mogą spodziewać się zwrotu pieniędzy.

W ośrodku można też trenować długie zjazdy na specjalnie przystosowanej do tego trasie imienia Benniego Raicha, do dyspozycji gości jest także snowpark z 15 różnymi elementami – przeszkodami zarówno dla osób zaawansowanych, jak i easy line dla początkujących.

Ponadto w Hochzeiger teren do nauki jazdy jest specjalnie zabezpieczony i jest tam taśma wyciągowa dla dorosłych.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Rodziny, które chcą chwilowo odpocząć od nart, mogą skorzystać z trasy saneczkowej. Wystarczy wjechać gondolą na wysokość 2000 m n.p.m. na stację pośrednią. Rozpoczyna się tam 6-kilometrowa trasa prowadząca aż do dolnej stacji kolejki.

Silvapark w regionie Galtür

Galtür to nieduża miejscowość w dolinie Paznaun. Dzięki swojemu położeniu, gwarantuje narciarzom i innym osobom uprawiającym sporty zimowe, duże ilości śniegu na stokach. Region leży na generalnej wysokości ponad 1600 m n.p.m., ale jego najwyższy punkt liczy aż 2300 m n.p.m.

Znajduje się tam ośrodek Silvapark, w którym odnajdzie się każdy fan zimowego szaleństwa. Miejsce podzielone jest na sześć stref: świat dziecka, świat przygód, actionpark, świat bohterów, a także raj tras narciarskich i stoków do narciarstwa alpejskiego i cross-country-skiingu.

Nie brakuje też tras zjazdowych przystosowanych dla dzieci i młodzieży. Dla młodszych miłośników narciarstwa przygotowane zostały „ścieżka myśliwego”, „świat bajek” oraz odcinek, na którym można zmierzyć prędkość jazdy. Nie brakuje też atrakcji dla fanów snowboardu i freeride'u, którzy mogą korzystać z bogatej oferty funparku Zeinispark.

Na najmłodszych czeka klub dziecka Siggi's Kinderclub, przygotowany został też kolorowy stok, na którym dzieci mogą doskonalić swoje narciarskie umiejętności, a te, które dopiero zaczynają przygodę z nartami, są mile widziane w szkółce narciarskiej Galtür.

Oetz-Hochoetz

Ośrodek Hochoetz może pochwalić się świetnie przygotowaną infrastrukturą. Narciarze mają tam do dyspozycji aż 11 nowoczesnych wyciągów, czekają na nich też 34 kilometry nartostrad, które zostały docenione i wyróżnione tyrolskim znakiem jakości. Ich zaletą jest to, że można na nich jeździć nie tylko zimą, ale również wiosną, ponieważ rozciągają się na wysokości od 1500 m n.p.m. do 2000 m n.p.m. Ponadto są łatwo dostępne, bo da się do nich dojechać bezpośrednio z centrum Oetz lub z miasteczka Ochsengarten. Z Oetz startuje kolejka górska, dzięki której do ośrodka Hochoetz dotrzecie w 8 minut.

Nie lada gratką dla turystów jest darmowy odcinek trasy zjazdowej przy południowym zjeździe Brunnenkopf. Organizowane są na nim zawody, ale kiedy akurat nic takiego się nie dzieje, każdy chętny może na tym odcinku przetestować swoje umiejętności.

Jeżeli nie lubicie stać w kolejkach, to ten region jest dla was. Ośrodek słynie z braku kolejek do wyciągów. Ponadto jest dobrze przygotowany dla zmotoryzowanych, którzy mogą zostawić samochód na jednym z licznych parkingów.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Region Pillersee

Zlokalizowany ponad miejscowościami St. Ulrich, St. Jakob i Hochfilzen. Choć w porównaniu z innymi ośrodkami jest niewielki, każdy znajdzie tam coś dla siebie, bo trasy są mocno zróżnicowane: na zaprawionych w bojach czekają strome stoki, zjazdy z samych szczytów, a dla początkujących płaskie zbocza w dolinie.

Mali narciarze również będą się tutaj dobrze bawić. Duży i piękny teren, na którym dzieci mogą szlifować swoje umiejętności rozciąga się przy dolnej stacji kolejki St. Jakob. Znajduje się tam także przedszkole oraz szkółka narciarska dla najmłodszych.

Atrakcją regionu jest szczyt Buchensteinwand, który ma 1555 m n.p.m., i na który można dotrzeć zarówno z St. Jakob, jak i z Hochfilzen.

Serfaus-Fiss-Ladis

Region narciarski podzielony pomiędzy trzy historyczne miejscowości leżące w zachodniej części Tyrolu. To prawdziwy raj dla miłośników narciarstwa, również tych, którzy przyjeżdżają tam całymi rodzinami.

W Serfaus-Fiss-Ladis możecie korzystać z 212 km tras narciarskich i bardzo dobrze utrzymanych stoków. Warunki są tak dobre, że da się tam szusować aż do wiosny, ponieważ aż 80 proc. stoków jest sztucznie naśnieżanych. Ponadto znajduje się tam 67 wyciągów, dla narciarzy biegowych przygotowano 116 km tras, które są codziennie sprawdzane i przecierane, nie brakuje też terenów dla freeride'owców i snowparków.

To zdecydowanie dobry wybór dla najmłodszych narciarzy i dzieci, które dopiero robią pierwsze kroki z nartami przypiętymi do nóg. Ośrodek uchodzi za pioniera w dziedzinie szkolenia dzieci i młodzieży. Dziecięce szkółki działają tutaj od ponad dwóch dekad, a zatrudnieni w nich instruktorzy wykazują się dużą cierpliwością i kreatywnością, które są tak ważne w pracy z dziećmi. Funkcjonują tam specjalne odcinki przeznaczone do nauki maluchów, czyli Bertas Kinderland w Fiss oraz Kinderschneealm w Serfaus, które są szerokie, nowoczesne i wyposażone w kolorowe elementy.

Skicircus Saalbach Hinterglemm Leogang Fieberbrunn

To jeden z największych ośrodków w kraju. W sezonie 2015/2016 Fieberbrunn połączył się ze Skicircus leżącym po stronie salzburskiej. Wszystko było możliwe dzięki kolejce gondolowej „TyrolS”, która połączyła dwa ośrodki. Kursuje ona od stacji Reckmoss-Sud przez Talboden aż do Reiterkogel, gdzie rozpoczyna się trasa "Vierstadlalmpiste", która liczy 3,5 km. Jeżeli wybierzecie ją na swój narciarski zjazd, przekroczycie granicę pomiędzy Tyrolem a Salzburgiem.

Okazało się to strzałem w dziesiątkę i przyniosło wiele zalet. Jedną z nich jest duże zróżnicowanie tras. Z jednej strony można wybierać wśród łagodnych tras dla osób początkujących i uczących się jeździć, a z drugiej odcinki dla naprawdę wytrawnych i doświadczonych narciarzy.

Ponadto połączenie dużego Skicircus i mniejszego Fieberbrunn przyniosło wiele innych korzyści. Stoki po stronie salzburskiej są doskonale rozwinięte i oświetlone, jest tam wiele szlaków i parków śnieżnych. Natomiast ośrodek Fieberbrunn zyskuje coraz większą popularność wśród fanów freeride'u. Szczególnie lubianym miejscem jest Wildseeloder słynące z puszystego śniegu.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Jedziesz na narty do Tyrolu?
Podpowiadamy, jak dobrze zaplanować wyjazd, cieszyć się nim i nie zbankrutować

Jedziesz na narty do Tyrolu?
Podpowiadamy, jak dobrze zaplanować wyjazd, cieszyć się nim i nie zbankrutować

Alpejski Tyrol cieszy się dużą popularnością wśród miłośników nart i innych sportów zimowych. Nic dziwnego, bo region jest doskonale rozwinięty pod względem turystycznym, a na dodatek panują tam świetne warunki do uprawiania narciarstwa czy jazdy na snowboardzie. Choć ta część Austrii jest oblegana przez turystów, co odzwierciedlają również ceny, jest kilka możliwości, aby dobrze zaplanować wypoczynek i zaoszczędzić.

Na spędzenie ferii zimowych czy urlopu w Tyrolu decydują się tysiące osób z całego świata. Region stał się bardzo popularny również wśród Polaków, którym nie wystarczają już ośrodki narciarskie w kraju i poszukują nowych miejsc za granicą. Austriacki Tyrol jest doskonałym wyborem. Może pochwalić się ponad 200-letnią tradycją turystyczną, a także mnogością atrakcji i rozrywek, także dla osób, które w sportach zimowych nie czują się najlepiej.

W sezonie do dyspozycji gości jest ponad 80 ośrodków narciarskich i ponad 3 tysiące kilometrów tras. Doskonale odnajdują się tutaj zarówno doświadczeni narciarze, jak i osoby początkujące czy dzieci, ponieważ trasy dostosowane są do różnego poziomu umiejętności. Poza tym Tyrol słynie ze świetnej kuchni, której trzeba spróbować po skończonych aktywnościach na stoku.

Jak dojechać do Tyrolu?

Dojazd do Austrii z Polski nie jest trudny. Wygodnie dotrzecie tam zarówno samochodem (do pokonania będziecie mieli około 1100 km), jak i samolotem, mimo że region leży w samym sercu Alp. Dojazd autem ułatwi wam doskonale rozbudowana sieć autostrad zarówno w Niemczech, jak i w samej Austrii. Obawiacie się opłat? Zupełnie niepotrzebnie. W Niemczech większość autostrad jest darmowa, w Austrii przed wjazdem należy zakupić tzw. winietę. Znajdziecie ją na większości przygranicznych stacji benzynowych. Koszt takiej 10-dniowej winiety w 2017 roku to 8,90 euro (w 2018 roku będzie to już 9 euro) i jeżeli jedziecie samochodem w kilka osób, jej koszt możecie podzielić między siebie. Dziesięć dni to idealny okres, aby w pełni odpocząć i wyszaleć się na nartach, więc nie ma potrzeby kupowania winiety na dłużej. Chyba, że odwiedzacie Tyrol częściej niż raz w roku, wtedy być może opłaci wam się zakup winiety dwumiesięcznej lub całorocznej.

Pozostaje jeszcze kwestia tankowania, bez którego nie obejdzie się podczas tak długiej podróży. Na pewno trzeba zatankować jeszcze w Polsce, najlepiej kilkadziesiąt kilometrów przed granicą. I pamiętajcie, aby unikać tankowania przy autostradach, bo tam ceny paliw zawsze są wyższe.

Przez Niemcy najlepiej przejechać, nie tankując, bo ceny na stacjach są wyższe niż w Polsce i w Austrii. Bez problemu powinno wam się udać przejechać przez kraj naszych zachodnich sąsiadów bez zatrzymywania na stacji. Potem zatankować możecie już w Austrii, ale pamiętajcie, aby nie robić tego przy autostradzie, ponieważ zasada, że paliwo jest droższe w takich miejscach, obowiązuje właściwie wszędzie. Aktualne ceny paliw zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich znajdziecie w internecie na poświęconych temu stronach. Dzięki temu będziecie mogli bez problemu zaplanować koszty dojazdu.



Fot. shutterstockFot. shutterstock

Jeżeli wolicie lecieć samolotem, możecie skorzystać z kilku opcji. Do niemieckiego Memmingen, które leży niedaleko Tyrolu, tanio dolecicie Ryanairem z Modlina (koszt biletów w obie strony np. w styczniu to zaledwie 78 złotych), a stamtąd transferem dojedziecie do Tyrolu (np. do stacji St. Anton am Arlberg) w około półtorej godziny. Niewiele dłużej, bo 1 godzinę i 45 minut trwa sam lot.

Polskimi i austriackimi liniami lotniczymi możecie dolecieć też do Innsbrucka lub do Monachium. Z obu lotnisk znajdziecie wygodny i szybki transfer, ponadto wiele hoteli w Tyrolu oferuje bezpłatny transfer swoich gości z Innsbrucka i z powrotem. Jeżeli wasz hotel nie ma takiego udogodnienia, zajrzyjcie na stronę tirol-taxi.at, gdzie znajdziecie opcje dowozu z firmą Four Seasons Travel. Z Monachium do Innsbrucka dotrzecie w około dwie, dwie i pół godziny za 54 euro od osoby. Przewoźnik oferuje też przewóz z lotnisk w Monachium i w Innsbrucku praktycznie w każde miejsce w Tyrolu i Tyrolu Wschodnim. Z Monachium do Innsbrucka odjeżdżają też busy Fernbus i pociągi.

Kiedy jechać do Tyrolu?

sdfsdf

Sezon narciarski rozpoczyna się zwykle w grudniu i trwa do marca. Część ośrodków narciarskich, w zależności od opadów śniegu, otwiera się już nawet w połowie lub pod koniec listopada. Jeśli więc chcecie być pewni, że na miejscu nie zaskoczą was łyse, pozbawione śniegu stoki, do Tyrolu wybierzcie się w którymś z wymienionych miesięcy.

Jest to oczywiście szczyt sezonu, więc trzeba liczyć się z większymi cenami, ale przynajmniej macie pewność, że faktycznie będziecie mogli na nartach czy na snowboardzie pojeździć. Ci, którzy chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, mogą spróbować wybrać się do Tyrolu w połowie lub pod koniec marca, kiedy sezon powoli się kończy, a śnieg na

stokach powinien jeszcze być. Wówczas możecie liczyć na niższe ceny, da się zaoszczędzić nawet kilkaset euro. Polecamy jednak sprawdzić pogodę przed wyjazdem, abyście na miejscu niemiło się nie zaskoczyli.

Zaletą zimy w tym regionie jest również to, że często świeci tam słońce, więc jazda jest dużo przyjemniejsza i bezpieczniejsza, ponieważ jest lepsza widoczność. Pamiętajcie jednak, że takie słońce bywa zdradliwe, ponieważ odbija się od śniegu i opala naszą skórę. Dlatego koniecznie zabierzcie ze sobą krem z filtrem i posmarujcie nim twarz przed wyjściem na stok.

shutterstock

Gdzie szukać noclegu?

Każdy chciałby jednocześnie mieć blisko na stok, a zarazem nie zapłacić za dużo za nocleg. Czasami jednak nie da się tego obejść i trzeba wybrać jedną z opcji. Jeżeli zależy wam na bliskości do stacji narciarskiej, to w wybranym przez was hotelu lub apartamencie na pewno nie będzie tanio.

Jeżeli natomiast chcecie zaoszczędzić, możecie szukać noclegów w mniej obleganych miasteczkach, które leżą nieco dalej od ośrodków narciarskich. Taniej jest również w serwisach typu Airbnb, gdzie mieszkania lub pokoje zwykle wynajmują sami właściciele, którzy zazwyczaj również są w mieszkaniu podczas waszego pobytu. Jeżeli wam to nie przeszkadza, to warto przejrzeć oferty, bo czasami można natrafić na prawdziwe perełki.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Szukając noclegu przez wyszukiwarki, zwróćcie uwagę na kilka rzeczy. Jedną z ważniejszych jest opcja bezpłatnego odwołania rezerwacji na kilka dni przed przyjazdem. Takie oferty są zwykle nieco droższe niż te bezzwrotne, ale gdyby przydarzyło się coś, co spowoduje, że będziecie musieli zrezygnować z wyjazdu, wówczas dostaniecie z powrotem całą wpłaconą kwotę. Poza tym przejrzyjcie galerię zdjęć (jeśli nie ma w niej np. łazienki lub kuchni, to powinna wam się zapalić ostrzegawcza lampka, bo to znaczy, że coś może być z tymi miejscami nie tak lub po prostu ich nie ma). Ważne są też opinie poprzednich gości. Dobrze jest poświęcić trochę czasu i przeczytać je z uwagą.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Tańszą opcją od hoteli są też pensjonaty bed&breakfast. Płacicie wówczas za nocleg i śniadanie, natomiast o pozostałe posiłki dbacie już we własnym zakresie i jeśli rozsądnie to zaplanujecie, naprawdę możecie zaoszczędzić. Ciekawym rozwiązaniem są również hostele czy też schroniska młodzieżowe. W związku z tym, że zatrzymują się tam przede wszystkim osoby w wieku studenckim, ceny nie powinny być wysokie, a przy tym jest naprawdę czysto i schludnie.

Jedno jest pewne. Standard noclegowy w Tyrolu jest na bardzo wysokim poziomie, więc niezależnie od tego, co wybierzecie, powinniście być zadowoleni.

Gdzie jeść?

Wygląda to podobnie jak w przypadku noclegów. Im bliżej stoków, tym drożej. W restauracjach i barach tuż przy wyciągach możecie zapłacić za talerz zupy nawet kilkanaście złotych. Taniej jest w lokalach oddalonych od narciarskich atrakcji.

Naprawdę tanią opcją jest przygotowywanie sobie posiłków samemu. Ceny w supermarketach w Austrii są wyższe niż w Polsce, ale nie dużo. Poza tym, jeżeli wybieracie się na urlop samochodem, możecie ze sobą zabrać jedzenie z Polski. To naprawdę dobre rozwiązanie, bo pozwala sporo zaoszczędzić np. na takich produktach jak czekolada czy herbata, które przydają się na stoku. Zamiast zaopatrywać się w lokalne, lepiej zabrać swoje. Termos z herbatą po całym dniu na śniegu na pewno przywitacie z radością, a ceny takich rozgrzewających napojów w knajpach tuż przy stoku, jak już wspominaliśmy, nie należą do najniższych.

Fot. shutterstockFot. shutterstock
Fot. shutterstockFot. shutterstock

Samodzielnie przygotowywanie jedzenia nie oznacza absolutnie, że macie całkowicie zrezygnować z wizyty w restauracjach. Zwłaszcza, że będziecie w Tyrolu, który ma wiele specjałów do zaoferowania. Królują oczywiście rozmaite knedliki i kluski przygotowywane na różne sposoby z wieloma dodatkami. Te tyrolskie przysmaki są idealne dla narciarzy, którzy potrzebują dużo energii i kalorii, aby w pełni cieszyć się aktywnością na świeżym powietrzu. Na pewno trzeba spróbować tradycyjnego dania austriackiego, czyli tiroler gröstl przygotowywanego z mięsa, ziemniaków i cebuli oraz schlutzkrapfen, czyli pierożków przypominających włoskie ravioli.

Kupować sprzęt czy wypożyczać?

Wszystko zależy oczywiście od tego, jak często jeździsz na nartach. Jeżeli robisz to regularnie i więcej niż raz w roku, to warto zainwestować we własny sprzęt. A jeśli jedziesz pierwszy raz lub jeździsz tylko raz do roku lub nawet rzadziej, to lepiej wypożyczyć wszystko na miejscu, ponieważ kupno profesjonalnego sprzętu to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Do tego dochodzi także serwisowanie sprzętu, co łącznie również może kosztować was kilkaset złotych (za smarowanie i ostrzenie nart, równanie, uzupełnianie ubytków w ślizgu itp.).

Nie ma sensu również kupować sprzętu dzieciom, bo te cały czas rosną i za chwilę buty i narty mogą okazać się za małe, co będzie wiązało się z kolejnym wydatkiem.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Jeżeli więc jeździcie rzadko i wybieracie się na wypoczynek całą rodziną, zajrzyjcie do wypożyczalni. Często można znaleźć tam sprzęt naprawdę wysokiej jakości, a ceny też są atrakcyjne. Przykładowo w Zillertal orientacyjna cena wypożyczenia nart dla dorosłych to 14 euro za dzień, dla dzieci – 8 euro (z kursem euro na poziomie 4,23 jest to 60 lub 34 zł). Można też wypożyczyć całe zestawy z nartami, butami i kijkami – dla dorosłych za 19 euro, a dla dzieci za 14. Snowboardziści z kolei deski mogą wypożyczyć za 15 lub 12 euro (odpowiednio dorośli i dzieci), a zestawy, czyli deski i buty, odpowiednio za 19 lub 15 euro.

Pozostając w temacie nart, nie można zapomnieć o skipassach. Skipass to karta identyfikacyjna narciarza będąca jednocześnie karnetem wstępu na stok, umożliwia korzystanie z urządzeń w ośrodku narciarskim (lub kilku ośrodkach), czyli np. z wyciągów, ale też z busów kursujących pomiędzy ośrodkami i dowożących do wyciągów.

Ceny skipassów różnią się w zależności od ośrodka i trzeba przygotować się na to, że nie są niskie. Przykładowo w rejonie lodowca Stubai skipass jednodniowy kosztuje 47 euro dla dorosłych, 23,50 euro dla dzieci, 30,60 dla młodzieży i 37,60 dla seniorów. W rejonie lodowca Hintertux ceny to odpowiednio 52 euro, 23,50 euro i 41,50 euro. Karnet Zillertal Superskipass kupiony na 2 dni i więcej uprawnia do korzystania z wyciągów w całej dolinie Zillertal, a łącznie do dyspozycji narciarzy jest 506 km tras i 181 wyciągów. Z tym karnetem można też bezpłatnie korzystać z lokalnych skibusów, lokalnej kolei i autobusów, linii autobusowej Greenline i autobusów jeżdżących z Mayrhofen do Konigsleiten.

Dużo bardziej opłaca się więc kupować skipassy na kilka dni. Nie dość, że w niektórych sytuacjach zyskacie darmowy transport i możliwość korzystania z kilkunastu wyciągów, to jeszcze zaoszczędzicie niż gdybyście mieli codziennie kupować wejściówkę. W rejonie lodowca Stubai sześciodniowy skipass dla dorosłych kosztuje 249 zł, czyli 41,50 euro za dzień zamiast 52. Te kilkanaście euro, które zachowacie w kieszeni, możecie np. przeznaczyć na tradycyjny w tyrolskiej restauracji lub zakup pamiątek.

Nie spisuj na straty
urlopu w górach z dziećmi, które nie jeżdżą na nartach.

Nie spisuj na straty
urlopu w górach z dziećmi, które nie jeżdżą na nartach.

Rodzice jeżdżą na nartach, dzieci nie potrafią lub nie chcą się nauczyć. Naturalnym wydaje się więc, że zimowy wyjazd w góry w takiej sytuacji odpada. Nic podobnego. Jeśli zdecydujecie się na wizytę w Tyrolu, możecie być pewni, że wszyscy będziecie się tam świetnie bawić.

Wyjazd zimą w góry do Tyrolu większości osób prawdopodobnie kojarzy się jedynie z jazdą na nartach, względnie na snowboardzie. Nic dziwnego, bo taki jest cel większości zimowych podróży do tego regionu Austrii. Niektórzy mogą więc pomyśleć, że jeśli dzieci, z którymi wybierają się na ferie, nie uprawiają żadnego z takich sportów zimowych, z odwiedzin w Tyrolu trzeba zrezygnować. Region jest jednak tak dobrze rozwinięty, że oferuje w okresie zimowym również wiele innych atrakcji dla najmłodszych.

A może biegówki?

Przede wszystkim, jeśli twoje dziecko nie uprawia klasycznego narciarstwa, warto spróbować namówić je na biegówki. Bez problemu powinniście znaleźć wypożyczalnię, w której dostępny będzie sprzęt również dla dzieci. Za długie narty lub kijki oraz za duże buty mogą bowiem szybko zniechęcić malucha do tego sportu, a przecież zupełnie nie o to chodzi. Pamiętajcie też, że dla dziecka taka aktywność to przede wszystkim zabawa i rozrywka, dlatego nie należy wywierać zbyt dużej presji, a do poczynań malucha podchodzić z cierpliwością. Pozostaje więc tylko wybrać jedną z tras, których w Tyrolu jest od groma – również takich dla początkujących. Możecie na przykład zabrać dzieci na Maurach nad jeziorem Achensee. Trasa jest stosunkowo krótka – liczy 3,2 kilometra, jest płaska, wzniesienia nie są wysokie i strome, a zjazdy krótkie i łatwe do pokonania. Korzystanie z tej trasy jest również bezpłatne.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Wyprawa na saneczki

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Inną aktywnością, która z pewnością spodoba się waszym dzieciom, jest jazda na sankach. Chyba nie ma malucha, który nie uwielbiałby tej zimowej zabawy. Poza tym taki wypad na sanki to nie tylko rozrywka dla dzieci, ale też dla dorosłych, którzy chętnie odwiedzają tory saneczkowe w Tyrolu. A jest ich naprawdę sporo, bo aż 750 km! Wiele tras saneczkowych jest oświetlonych, na niektóre można dojść tylko pieszo, na inne da się wyjechać kolejką. Niemniej jednak polecamy przynajmniej raz wybrać się na saneczki pieszo, bo jest to niezapomniane przeżycie.

Jeśli będziecie wypoczywać w Zillertal, to na pewno powinniście wybrać się na tamtejszą trasę Gerlosstein. Jest wręcz stworzona dla rodzin z dziećmi. Znajduje się na wzgórzu Heinzenberg.

Ma aż 7 km i jest najdłuższą oświetloną trasą w Zillertal. Jeżeli nie chcecie iść pieszo (podejście zajmuje ponad 2 godziny), możecie skorzystać z kolejki Gerlosssteinbahn. Na miejscu jest możliwość wypożyczenia sanek, a odpocząć można w jednym z dwóch schronisk.

Z kolei w Arlberg znajdziecie tor saneczkowy pełen zakrętów, które gwarantują doskonałą zabawę i niezapomniane emocje. Trasa St. Anton Gampen liczy prawie 4,5 km. Można dostać się na nią z pomocą Nassereibahn, a gdybyście zechcieli iść pieszo, zajmie wam to około godziny i 45 minut. Sanki można oczywiście wypożyczyć na miejscu.

Relaks i zabawa w aquaparku

Dzieci kochają też zabawę w aquaparkach, których oczywiście w Tyrolu nie brakuje. Jednymi z bardziej atrakcyjnych są całoroczne termy i aquapark Wave w miejscowosci Wörgl w pobliżu ośrodków narciarskich Alpbachtal, Wildschönau, Hohe Salve, Kitzbüheler Alpen-Brixental. Możecie tam robić to, na co tylko macie ochotę: pływać w pełnowymiarowym, krytym basenie, wypróbować ekstremalną zjeżdżalnię, na której mierzony jest czas zjazdu czy odprężyć się w jednej z licznych saun, np. miodowej, parowej czy saunie-lagunie.

Ta ostatnia atrakcja zimą jest wyjątkowo przyjemna. Dodamy, że właśnie w tych termach znajduje się jedna z największych saun na całym kontynencie! I oczywiście nie możecie pominąć solanki Isla Sola. To miejsce, w którym znajdują się podwodne wulkany spieniające wodę, prysznic solankowy, a spędzony tam czas uprzyjemnia nastrojowe światło i podwodna muzyka relaksacyjna. Choć Isla Sola jest dostępna głównie dla dorosłych, są organizowane specjalne dni rodzinne, kiedy otwarta jest dla wszystkich, w tym również dla dzieci, które skończyły 6 lat.

Z wizytą w zoo

Dzieci kochają zabawy w aquaparku, ale chyba jeszcze bardziej wizyty w zoo, kiedy mogą z bliska zobaczyć najdziksze zwierzęta. Koniecznie znajdźcie więc czas na odwiedzenie ogrodu zoologicznego w Innsbrucku (zimą otwarte od 9:00 do 17:00), które należy do najbardziej imponujących w Europie – położone jest bowiem na wysokości 750 metrów. Zamieszkuje je ponad 100 gatunków zwierząt. Zobaczycie tam między innymi: niedźwiedzie brunatne, wilki, kozice górskie, koziorożce alpejskie, wydry czy orły. Dzieci nie tylko będą mogły zapoznać się ze światem dzikiej natury, ale też spędzą czas na świeżym powietrzu, a to górskie jest wyjątkowo rześkie i zdrowe.

Fot. shutterstockFot. shutterstock
Fot. shutterstockFot. shutterstock

A skoro już będziecie w Innsbrucku, koniecznie zajrzyjcie na jeden z jarmarków świątecznych, które pojawiają się w mieście w okresie adwentowym. Wyglądają naprawdę bajkowo i można kupić na nich piękne ozdoby, dekoracje i drobne upominki. A przy okazji skosztować przysmaków kuchni tyrolskiej.

Innsbruck to także zjawiskowe parki, nastrojowe kawiarnie, rezydencja cesarska Hofburg, słynny „Złoty Dach”, który jest jednym z najczęściej fotografowanych budynków na Starym Mieście, czy skocznia Bergisel, która powstała w 1927 roku.

Odkryj Tyrol,
czyli co robić po aktywności na stoku?

Odkryj Tyrol,
czyli co robić po aktywności na stoku?

O godz. 16 życie na większości stoków zamiera – przestają jeździć kolejki, znikają narciarze. Ale odpięcie nart nie musi oznaczać powrotu do hotelu i włączenia telewizora. Mamy lepsze propozycje.

Pojeździj na nartach nocą

Każde nowe miasto powinno się odkrywać dwa razy – za dnia i nocą. Z jazdą na nartach jest podobnie – nocne szusowanie zapewnia całkiem inne przeżycia. Po zachodzie słońca powietrze jest wyjątkowo przejrzyste, niebo rozgwieżdżone, a punktem orientacyjnym staje się księżyc. Jazda nie jest mniej bezpieczna niż za dnia – trasy są zawczasu ratrakowane, śnieg mocno ubity, a lampy zapewniają doskonałą widoczność. Gdy porównuje się dwa podobne ośrodki, właśnie oświetlone stoki mogą być tym, co przemówi na korzyść jednego z nich. Zdecydowanie warto choć raz spróbować i zakończyć wieczór w lokalnej gospodzie!

W Tyrolu nocnej jazdy na nartach można spróbować w wybrane dni w ośrodkach: Fendels w dolinie Kaunertal, Hochzillertal i Hachfugen, Imst, Kitzbuehel i Kirchberg, Kuhtai, na lodowcu Soelden, w Obergurgl-Hochgurgl, w Rosshutte w Seefeld, Schlick 2000, See w Paznaun, Serfaus-Fiss-Ladis, Skicircus Saalbach Hinterglemm Leagang Fieberbrunn, Skiwelt Wilder Kaiser – Brixental, Tiroler Zugspeis Arena – Berwang, Tiroler Zugspeis Arena – Lermoos oraz w Wipptal/Bergeralm.


Fot. shutterstockFot. shutterstock

Wskocz do gorących basenów


Aqua Dome fot. materiały partneraAqua Dome fot. materiały partnera

Nic tak nie regeneruje mięśni i stawów zmęczonych długim jeżdżeniem na nartach lub wędrowaniem na śnieżnych rakietach jak kąpiel w ciepłej wodzie. Można poprzestać na własnej wannie, ale dużo więcej wrażeń dostarczą termy, czyli kompleksy basenów z wodą z gorących źródeł o działaniach prozdrowotnych, które w Tyrolu ma prawie każda dolina (i większość hoteli 4- i 5-gwiazdkowych). Warto odwiedzić termy, które posiadają baseny zewnętrzne – pływanie w ciepłej, parującej wodzie, gdy wokół siarczysty mróz, to niezapomniane przeżycie (nie zapomnijcie o czapce)!

Najbardziej znane tyrolskie termy to Aqua Dome w Langenfeld w dolinie Otztal. Tutejsza oferta basenów, saun (z alpejskimi ziołami i kryształami), łaźni parowych i zabiegów spa jest ogromna. Chyba największe wrażenie robią trzy zewnętrzne baseny w kształcie kryształowych waz, które wyglądają, jakby unosiły się w powietrzu.

Inne termy w Tyrolu warte odwiedzenia to: alpejskie termy Ehrenberg, Aquapark Wave w Worgl, termy w St. Anton w Arlberg, Centrum Wodne Olympia Seefeld, termy Telfes w Stubaital, termy w dolinie Zillertal (Fuegen).

Zjedź z górki na pazurki na sankach

W Polsce sanki to wciąż jeszcze rozrywka wyłącznie dla dzieci, ale w Alpach na sankach szaleją przede wszystkim dorośli albo całe rodziny.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

W Polsce sanki to wciąż jeszcze rozrywka wyłącznie dla dzieci, ale w Alpach na sankach szaleją przede wszystkim dorośli albo całe rodziny. W Tyrolu saneczkarze mają do dyspozycji 750 km specjalnie dla nich przygotowanych tras. Przygotowanie oznacza regularne ratrakowanie, dośnieżanie w razie potrzeby i zabezpieczanie ostrych zakrętów (których nie brakuje, na trasach rozwija się też naprawdę duże prędkości) murkami z ubitego śniegu. W wielu tyrolskich regionach trasy saneczkowe są oświetlone, więc można po nich jeździć nawet do 23:00. Trasy zaczynają się zwykle przy schroniskach górskich (gdzie zwykle za kilka euro można też sanki wypożyczyć), a kończą w dole, w miasteczku lub wiosce, skąd można iść prosto na kolację.
Najdłuższa tyrolska trasa saneczkowa liczy aż 11 km (!) i znajduje się w Brigitz niedaleko Innsbrucka. W Gerlosstein w dolinie Zillertal warto wybrać się na trasę na wzgórzu Hainzerburg idealną dla początkujących i rodzin z dziećmi. Na górę można wjechać kolejką i wypożyczyć sanki przy którymś z dwóch schronisk. Mocne wrażenia dzięki wielu atrakcyjnym zakrętom zapewnia z kolei trasa w St. Anton Gampen w Arlbergu.

Zjedz jak tyrolscy górale

Kiedy jesteś w Tyrolu, jedz jak Tyrolczycy. Czyli ciężko, do pełna i po góralsku, co oznacza nie najzdrowiej, ale za to pysznie. Tyrolska kuchnia to typowy tzw. comfort food, czyli proste jedzenie oparte na doskonałych lokalnych produktach, które rozgrzewa, daje siłę i? cieszy. Trzeba zapomnieć o diecie wegetariańskiej czy bezglutenowej. Niepodzielnie królują knedle, knedliki i kluski w przeróżnych wariantach – z boczkiem lub speckiem, szarym serem, szpinakiem, sadzonym jajkiem, masłem? Tyrolskie knedle można zamawiać codziennie i za każdym razem stwierdzać, że smakują nieco inaczej – tyle jest na nie sposobów, a i każda tyrolska gospodyni dorzuca szczyptę własnej inwencji. Choć raz trzeba zamówić Gröstl – patelnię ziemniaków obsmażonych ze skrawkami mięsa i sadzonym jajem, tyrolski Marend – deskę przekąsek (wędzonego specku i serów z domowym chlebem i masłem), Tafelspitz – duszoną wołowinę ze smażonymi ziemniakami i sosem chrzanowym i oczywiście tradycyjny wiener schnitzel, czyli jedzony w całej Austrii, wielki na cały talerz, smażony na smalcu kotlet cielęcy w złocistej panierce, podawany tu – niczym ryba – z cytryną.

Dzieci na pewno zachwyci Kaiserschmarrn – pokrojony w paseczki omlet z marmoladą z borówek i cukrem pudrem, Salzburger Nockerln – zapiekane puszyste kluseczki oraz wszelkie strucle i naleśniki.

Po posiłku obowiązkowy jest sznaps, który pomaga strawić tę wielką porcję kalorii.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Jeśli freeride,
to tylko w Tyrolu.

Niektórzy twierdzą, że to najpiękniejsza zimowa aktywność, bo nic nie daje takiej wolności

Jeśli freeride,
to tylko w Tyrolu.

Niektórzy twierdzą, że to najpiękniejsza zimowa aktywność, bo nic nie daje takiej wolności

Freeride ekscytuje wielu narciarzy, ale nie należy do łatwych. Wymaga dużych umiejętności w jeździe na nartach i radzenia sobie w trudnych warunkach. Jeżeli chcecie poćwiczyć tę formę zjazdu, w Tyrolu bez problemu znajdziecie centra i ośrodki zajmujące się freeridem.

O co właściwie chodzi? Freeride to stosunkowo nowa technika jazdy. Nie tylko na nartach, ale też na snowboardzie, rowerze, tego określenia używa się też w windsurfingu. W przypadku sportów zimowych jest to jazda poza utartymi szlakami, po nieprzygotowanym, dziewiczym terenie. Freeriderów można spotkać zazwyczaj na stromych, wysokogórskich terenach.

Wielu narciarzy chce zostać freeriderami. Niektórzy z kolei chcą po prostu spróbować. Ale nie jest to aktywność, za którą można zabrać się ot tak. Aby zacząć uprawiać freeride, trzeba mieć wysokie umiejętności w jeździe na nartach, znać się na warunkach panujących w górach i dobrze sobie z nimi radzić. Zanim zaczniecie, upewnijcie się, że wasza technika jazdy jest na odpowiednio wysokim poziomie. Freeride to aktywność dla osób pokornych, które czują respekt przed górami i potrafią rzetelnie ocenić własne możliwości, bo warunki zjazdowe zmieniają się błyskawicznie i trzeba umieć się do nich dostosować.

Niektórzy mówią, że freeride to najpiękniejsza zimowa aktywność. I trudno im się dziwić, bo kiedy już opanuje się ją w pełni, jest ekscytująca, dostarcza emocji i daje poczucie wolności i możliwość bezpośredniego doświadczenia piękna górskiej przyrody. A ta w Tyrolu jest naprawdę zachwycająca.


Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Tyrol to również doskonałe miejsce, aby szlifować swoje umiejętności lub rozpocząć naukę, pamiętając jednak, że nauczenie się freeride'u w jeden dzień jest absolutnie niemożliwe. Liczne centra treningowe w Tyrolu oferują kursy dla zainteresowanych. Znajdziecie je m.in. we Freeride Camp Arlberg w Pillerseetal, we Freeride Center w Solden lub w Rocksnow Alpine Guiding w Tux. Tam profesjonaliści powiedzą wam, jak należy zachowywać się podczas zjazdów w głębokim, śnieżnym puchu. Eksperci uczą też odpowiedniej techniki i pomagają przełożyć zdobytą w teorii wiedzę na praktykę. Dzięki nim jazda po zaśnieżonych, nieprzygotowanych terenach stanie się dużo przyjemniejsza i, przede wszystkim, bezpieczniejsza.

Polacy będą szczególnie zadowoleni z tyrolskiej oferty nauki freeride'u, bowiem kursy prowadzi również polski instruktor Paweł Grodzicki. Wystarczy, że odwiedzicie Mayrhofen, gdzie bez problemu powinniście znaleźć nocleg. To właśnie tam organizowane są freeride'owe wyjazdy na narty pod okiem Grodzickiego. Wszystko odbywa się w niewielkich grupach, które uczone są zasad bezpieczeństwa w górach, doboru sprzętu i technik poruszania się w trudnym, nieprzystosowanym terenie. Do wyboru jest także bardziej rozbudowana forma obozu freeride'owego – Majesty Freeride Camp.

Fot. shutterstockFot. shutterstock

Stałym bywalcem Tyrolu jest inny Polak, Andrzej Osuchowski. To jeden z najlepszych i najbardziej znanych polskich freeriderów. Osuchowski przyjeżdża do Austrii w poszukiwaniu nowych wyzwań. Efekty jego zeszłorocznych podróży do Zillertal można zobaczyć na filmie zamieszczonym poniżej, który Polak nagrał wraz ze znajomymi z grupy Wilczy Szlak Skład.

Nie jeździsz na nartach?
Tyrol i tak ma coś dla Ciebie. Oto najlepsze trasy dla narciarzy biegowych

Nie jeździsz na nartach?
Tyrol i tak ma coś dla Ciebie. Oto najlepsze trasy dla narciarzy biegowych

Nazwanie Tyrolu mekką sportów zimowych nie będzie przesadą. Ten region jest idealny nie tylko dla miłośników narciarstwa klasycznego czy snowboardu. Jeśli nie lubisz uprawiać któregoś z tych dwóch sportów lub po prostu nie umiesz, zawsze możesz spróbować czegoś zupełnie innego. Na przykład narciarstwa biegowego.

Pod względem wyboru tras dla narciarzy biegowych Tyrol ma wiele do zaoferowania. Odnajdą się tam zarówno ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z tą formą aktywności, jak i zaawansowani biegacze. Jest wiele krótszych i łatwiejszych ścieżek, a także kilkadziesiąt kilometrów tras dla zaawansowanych, którzy lubią męczące podbiegi i wymagające zjazdy. Wybraliśmy sześć najlepszych, naszym zdaniem, tras – trzy dla początkujących i trzy dla bardziej doświadczonych osób.

Najlepsze trasy dla początkujących

Bieganie na nartach nie należy do najlżejszych sportów. Jest dużo bardziej wymagające od klasycznego biegu, dlatego osoby początkujące powinny przygotować się na spore zmęczenie. Jeśli będziecie jednak trenować regularnie, możecie być pewni, że wyrobicie sobie dobrą kondycję i im dłużej będziecie uprawiać ten sport, tym więcej przyjemności będzie wam sprawiał.

Na początek najlepiej wybierać trasy płaskie i krótkie. Wiele takich znajduje się właśnie w Tyrolu i przebiegają one głównie przez doliny i okoliczne wioski oraz miejscowości.

Pierwsza z wybranych przez nas tras o nazwie Wende 1 w dolinie Kaunertal jest najkrótsza – liczy 1,9 kilometra. Nadaje się do biegu w stylu klasycznym, łyżwowym oraz dla osób niepełnosprawnych. Na całej jej długości znajdziecie kilka krótkich podbiegów. Jej zaletą jest wysokie położenie, co gwarantuje dużą ilość śniegu przez cały sezon.


Trasa rozpoczyna się przy parkingu za basenem w Feichten. Stamtąd należy skierować się na zachód, przechodząc przez ulicę. Już na samym początku czeka na was najtrudniejszy etap, czyli około 7-metrowe wzniesienie o nachyleniu 12 proc. Dalej jest jednak dużo lepiej, trasa jest dość płaska aż do mostu Unterhauser. Należy przejść na drugą stronę i jadąc po prawej, kontynuować bieg powrotny. Korzystanie z trasy jest bezpłatne. Początkujący biegacze rampę dla bezpieczeństwa powinni przekraczać w towarzystwie innej osoby.



www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_2857www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_2857

Langenfeld Nord to już sporo dłuższa trasa, ma prawie 8 km. Mimo to, należy do jednej z przyjemniejszych – prowadzi bowiem przez lasy brzozowe i na pewnym odcinku także wzdłuż potoku Otztaler Ache. Dobra zarówno dla nart klasycznych, jak i łyżwowych.

Rozpoczyna się w okolicach campingu Otztal w miejscowości Langenfeld, która słynie właśnie z narciarstwa biegowego, a także ze źródeł termalnych. Biegnąc przez nieduży las i pola, dotrzecie do ulicy Oberrieder Strasse, którą należy przekroczyć w określonym, dozwolonym miejscu. Dalej powinniście biec po prawej stronie potoku, po drodze mijając brzozowy lasek. Waszym celem będzie wioska Espan. Trudniejsza część czeka was na końcu, kiedy trasa zaczyna się lekko wznosić. Zawrócić powinniście przy moście „Winkler Brucke”, a biegnąc ponownie wzdłuż strumienie, dotrzecie do campingu, z którego zaczynaliście wycieczkę.

Ostatnia z zaproponowanych przez nas tras dla początkujących jest najdłuższa – do pokonania będziecie mieć ponad 13 km – dokładnie 13,7.

Unterleutasch skierowana jest zarówno do początkujących, jak i bardziej doświadczonych. Początkujący powinni już mieć jednak dobrą kondycję, jeśli chcą się zmierzyć z tą ścieżką. Nadaje się ona również dla zaawansowanych.
Trasa zaczyna się w spokojnej miejscowości Leutasch niedaleko Seefeld, na parkingu przy restauracji Gasthaus Mühle. Po drodze czeka na was kilka wzniesień, które doprowadzą was do wyróżniającej się góry Ahrnspitze. Biegnąc tędy, możecie spodziewać się wspaniałych widoków na pobliskie szczyty. Do dyspozycji biegaczy narciarskich są dwa równoległe tory.

Trasy dla zaawansowanych

Tyrolskie trasy biegowe dla narciarzy na wyższym poziomie potrafią być naprawdę wymagające. Z drugiej strony możecie być pewni, że po drodze czekają na was niesamowite krajobrazy, a ruch na rześkim, górskim powietrzu doskonale wpłynie na wasze zdrowie. W poszukiwaniu trudniejszych tras najlepiej wybrać się do Seefeld lub Hochfilzen – tam odbywa się Puchar Świata w biathlonie.

Trasa Pucharu Świata w Seefeld liczy 8,4 km i jest to najbardziej wymagająca trasa w rejonie Olympiaregion Seefeld. Sprawdzi się dobrze zarówno w technice klasycznej, jak i łyżwowej. Przebiegniecie nią od Seefeld do Mosern i z powrotem.

Gmina Seefeld in Tirol to świetny wybór na zimowe wakacje. Dla narciarzy biegowych przygotowano tam aż 279 km tras. Duża wysokość sprawia, że są one dobrze naśnieżone, dlatego zarówno na początku, jak i na koniec sezonu można tam bez problemów uprawiać swoją ulubioną aktywność.

Możecie też przejechać się nieco krótszą trasą (5-kilometrową), która została nazwana na cześć biathlonowego mistrza świata – Trasa Dominika Landertingera. Rozpoczyna się w miejscowości Hochfilzen i zaprowadzi was do Feistenau i z powrotem. Nie musicie jednak trzymać się tylko tej trasy – po drodze możecie zboczyć na ścieżkę Dandlerloipe lub do Giessen.

www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_2614www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_2614
www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_372www.tyrol.pl/mapa#ident=addressbase_372

Wystartujcie z centrum miasteczka, przy banku. Przez pierwsze półtora kilometra będziecie kierować się w dół w stronę Feistenau. Gdy dotrzecie do mostu Hoferbrucke, możecie odbić na Fieberbrunn na wspomnianą wcześniej Dandlerloipe. Główna trasa wiedzie przez las, ale przygotujcie się, że praktycznie cały czas będziecie musieli biec pod górę.
Gdy dotrzecie do krzyża Heimkehrerkreuz, zauważycie, że trasa dzieli się na dwie – jeśli wybierzecie ścieżkę po lewej, wrócicie do Hochfilzen, a jeżeli na wprost, skierujecie się na Giessen, a po pokonaniu 10 km do Leogang w Salzburgu.

Grenzlandlopie to trasa z wyższej półki dla naprawdę wytrawnych biegaczy. Jest wspaniała, ale bardzo wymagająca. Wiedzie na granicy Tyrolu i Karyntii. Musicie przygotować się na bardzo zmienne ukształtowanie terenu.

Rozpocznijcie swój bieg w Hollbruck, niedaleko Kartisch. Kolejnym punktem będzie dolina Hollbrucker Tal, ale dotarcie do niej nie będzie proste – cały czas będziecie biec wzniesieniem. Tam zakręćcie w kierunku wjazdu do doliny. Trasa prowadzi przez las aż do Kartisch. Gdy na swojej drodze napotkacie strumień Kleiner Gail, przekroczcie go. Dotrzecie w ten sposób do Leiten, skąd lasem i łąkami pobiegniecie do centrum biathlonowego. Następnie pokonajcie strumie i przebiegnijcie przez Obertilliach, co pozwoli wam dotrzeć do Bergen. Charakterystycznym punktem trasy jest tartak. Krótko przed nim powinniście zmienić stronę i nie odbiegając od brzegu strumienia, wrócicie do punktu, z którego zaczęliście podróż.

  • 1

    Weź udział
    w konkursie

  • 2

    Napisz
    za co kochasz narty

  • 3

    Wygraj
    2-osobowy
    wyjazdy do Tyrolu

    lub 1 z 20 nagród pocieszenia

kliknij